Zmęczenie

Zdarza mi się samodzielnie podróżować. Po jednej z nocnych podróży autobusem byłem tak potwornie zmęczony, że postanowiłem sobie odpocząć w promieniach słońca. Awaryjnie ustawiłem budzik, by za 10 minut zadzwonił gdybym twardo zasnął, w końcu na słońcu żadna frajda. Znalazłem w miarę ustronne miejsce, oparłem głowę o zagłówek wózka, zamknąłem oczy i... zasnąłem. Nagle usłyszałem bzyknięcie jakiegoś owada i poczułem jak siada mi na uchu! Przestraszony, wyrwany z drzemki, w lekkiej panice potrząsnąłem głową. To COŚ nadal znajdowało się na moim uchu! Potem nastąpiła szybka analiza sytuacji. Rękami nie ruszam, więc całym gazem wjechałem pod gałęzie, jak to cielę 😀 Raz przejechałem długość trzech metrów, po twardych gałęziach, rysując rękę i policzek. Nie pomogło. Dalej się trzyma! Strach jeszcze większy, nie chciałbym zostać ukąszony przez osę, myślałem, że serce mi wyskoczy (wyobraźcie sobie, że coś usiadło Wam na uchu, a Wy nie macie możliwości się tego pozbyć!) Druga runda po gałęziach, dalej żadnych efektów! Siedzi mi coś na połowie ucha, tak mocno, że aż strach. Spanikowałem jak fix! No to plan C. Dogoniłem jakąś Panią i proszę by mi pomogła bo coś wielkiego siedzi mi na uchu, a ona popatrzyła na mnie spokojnie, po czym w milczeniu uznała chyba za wariata. Ponagliłem by mi powiedziała co mam na uchu! A Ona jeszcze spokojniej, z niekrytym na twarzy zdziwieniem - ma Pan na uchu słuchawkę Bluetooth. 😀

 
Kurtyna.

#ZŻyciaWzięte #NieInteresujeMnieBycieZwykłąKaleką #PoprawaŻycia
Reklamy
%d blogerów lubi to: