Dreszczyk w kinie

Muszę się Wam przyznać, że lubię się bać, ale tak zdrowo bać – adrenalina bez narażania życia. Dobrym sposobem na to okazują się horrory, a horror w kinie to już prawdziwa bomba! 😃

Wybrałem się więc niedawno na długo wyczekiwany film oparty na faktach pod tytułem „Krucyfiks”. Akcja filmu dzieje się w Rumuni, a dotyczy, krótko pisząc, opętania zakonnicy.

Jednak nie chcę opowiadać Wam dziś o samym filmie lecz o tym co się mi przydarzyło.

Z racji tego, że na wózku jeżdżę, a że nieszczęścia chodzą parami… to muszę w kinie zajmować pierwszy rząd (pozostałe nie są dla mnie dostępne). Tym razem nie było inaczej. Pierwszy rząd, ja sam, reszta widzów hen za mną. Film zaczął się od sceny egzorcyzmów, wiódł przez piękne krajobrazy Rumuni, w międzyczasie był chłopiec niemowa, który przemawiał i opowieści siostry zakonnej o swojej siostrze, też siostrze zakonnej, (połapałeś/aś się?). Momentami było naprawdę strasznie. Gdy po półtoragodzinnej dawce dreszczyku już się rozluźniłem, a na ekranie pojawiły się końcowe napisy, na salę weszły … DWIE SIOSTRY ZAKONNE! …i usiadły obok mnie w kinie!

Czy to znak, że na horrory powinienem przestać chodzić? :O

#ZŻyciaWzięte #NieInteresujeMnieBycieZwykłąKaleką #PoprawaŻycia
Reklamy
%d blogerów lubi to: