Życie bez ograniczeń 2

1 października 2016 r. odbyła się genialna impreza inspirująco-motywacyjna, w której miałem okazję brać udział: Życie bez ograniczeń 2.

Organizator: Milewski & Partnerzy

Miejsce wydarzenia: Tauron Arena, Kraków

Na miejsce przybyło blisko 9000 widzów! Nie było Cię wśród nich? Tym goręcej zapraszam do lektury poniższej relacji!

Tuż po 11:00 przygasły światła i rozpoczął się pokaz taneczny, a tuż po nim na scenę wszedł pierwszy prelegent.

Daniel Lewczuk, wysoki mężczyzna, przy kości. Na początku uprzedził, że nie jest profesjonalnym mówcą i zaczął opowiadać swoją historię. Daniel pewnego dnia stwierdził, że jest Go za dużo (w sensie masy) i udał się na fitness. Pierwszym urządzeniem, z którym próbował się zaprzyjaźnić była bieżnia. Wspomina, że obok niego trenowała sławna, wysportowana aktorka, na której wyświetlaczu widniał dystans 6 km. Daniel jako “samiec Alfa” (sam się tak określił) ustawił sobie dystans 10 km (a co!), jednak już po pierwszych sześciuset metrach złapał tak ogromną zadyszkę iż myślał, że za chwilę dostanie zawału. Ale jako uparty samiec, aby nie spalić się ze wstydu dotrwał do pierwszego kilometra, po tym dystansie bieżnia praktycznie sama Go z siebie zrzuciła. Po tym incydencie stwierdził, że zdecydowanie to nie jest dla Niego i nieco zrezygnowany przesiadł się na rower, resztę czasu na siłowni spędził na siodełku. Potem wrócił do biura, usiadł na fotelu i… uświadomił sobie, że roweru bardzo dawno nie używał i niestety resztę dnia w biurze zmuszony był spędzić na stojąco. Próbował wielu dyscyplin sportowych nawet takich jak Triathlon Ironman (3,86 km pływania, 180,2 km jazdy na rowerze i na sam koniec maraton 42,195 km). Przed startem w triathlonie Daniel miał ogromne wątpliwości, będąc na starcie napisał sms-a do swojego przyjaciela ze słowami „poddaję się, nie popłynę”. Otrzymał zwrotną wiadomość by zaryzykował i wszedł do wody, najwyżej przy pierwszej boi ściągną Go ratownicy. Ostatecznie Daniel zdecydował się wejść i popłynąć, dopłynął do pierwszej boi, ale (jako znany już “samiec Alfa”) myśli “nie no, jako pierwszego mnie ściągną? Tak nie wypada, wstyd”, więc postanowił popłynąć dalej i gdy miał się już ostatecznie poddać nagle spostrzegł statek, z którego machały do Niego dzieci i znów odezwała się w nim duma: ”jak to tak, poddać się gdy dzieci patrzą? I w dodatku jako pierwszy Polak miałbym zostać wciągnięty?” Popłynął dalej, w efekcie swojej determinacji ukończył ów triathlon! Po tej przygodzie nabrał pewności siebie i wystartował w ultramaratonie, w którym do pokonania są cztery pustynie (!!!), każdą trzeba przebyć na dystansie 250 km. W tamtej edycji biegu (rok 2014) wystartowało 4 Polaków, niestety do mety dotarło tylko trzech z nich, w tym właśnie nasz bohater. Ten ultramaraton ukończyło na tamten czas jedynie 28 osób. Nie dziwi to biorąc pod uwagę, że znajduje się to w top dziesiątce najtrudniejszych wyzwań sportowych świata!

Po wystąpieniu Daniela wiem, że można przekraczać granice umysłu/strachu/fizyczne, wszystkie te z pozoru nieprzekraczalne! Jednak 70 procent w tym wszystkim odgrywa umysł i to nad nim najwięcej jest pracy – jak powiesz sobie, że możesz to będziesz mógł!

http://daniellewczuk.pl

Kolejne wystąpienie należało do Dr. Ava Eagle Brown. Ava, jak wspominała, zamiast chodzić do szkoły jak inni rówieśnicy, sprzedawała na targu jak i w pociągach owoce mango. W zasadzie niczym poza tym w dzieciństwie się nie zajmowała, co niestety poskutkowało brakiem elementarnej edukacji. Ava nie dość, że była wykorzystywana jako dziecko do pracy, była również wykorzystywana seksualnie przez swojego ojca. W swoim późniejszym życiu przeżyła jeszcze gwałt, brutalny gwałt z bronią przy skroni, a cały dramat odbywał się na oczach Jej dziecka. Opowiedziała jakie myśli Jej wtedy towarzyszyły, wiedziała, że jest ogromnie krzywdzona, pragnęła aby dramat jak najszybciej się zakończył. Ostatnią częścią Jej trudnej historii była opowieść o niespodziewanym rozstaniu się z mężem, który zostawił Ją wraz z dziećmi z dnia na dzień. Przeżyła wtedy ogromne załamanie, nie chciało się Jej żyć, nie jadła, nie spała… tylko łzy i bezsenne noce. Spojrzała na dzieci i nagle przyszła Jej myśl, że dłużej tak być nie może. Postanowiła sobie dać pięć dni i pozbierać się, co też z sukcesem uczyniła. Zrozumiała, że życie czasem sprawia tak, iż jesteśmy spychani w bardzo głęboki dół, zupełnie poza margines, że doświadczamy ogromnych przykrości. Zgodnie z obecną filozofią Avy, dzieje się to tylko po to by będąc na dnie odrobić swoją “lekcję życia”, by stać się silniejszym, by odrodzić się niczym feniks z popiołu, by rozwinąć na nowo skrzydła! Ava zrozumiała to i mimo wszelkich trudności, mimo dysleksji i braku wiary ze strony otoczenia, napisała książkę, która przyniosła Jej sławę już w wielu krajach, niedługo zostanie również przetłumaczona na język polski (“The Mango girl”). Na sam koniec wraz z Avą zaśpiewaliśmy piosenkę, która zawsze motywuje Ją podczas gorszych chwil „R. Kelly – I Believe I Can Fly”. Czasem upadamy tylko po to by wybić się jeszcze wyżej, stać się silniejszymi! Nie możemy zmienić przeszłości, ale mamy wpływ na przyszłość, na to co robimy, w jakim kierunku chcemy iść, co osiągnąć i dla kogo, w przypadku Ave największą motywacją stały się Jej dzieci.

http://avaeaglebrown.com

Trzecią osobą, która zagościła na scenie była Kamila Rowińska. Kamila zaczęła swoją historię od tego, że ze względu na brak pieniędzy znalazły się wraz z mamą na ulicy. Zaczęły mieszkać razem w namiocie, lecz nie trwało to długo, gdyż Jej mamę aresztowano za kradzież. Kamilę oddano wówczas do domu dziecka, a stało się to gdy miała 6 lat. Po jakimś czasie mama Kamili wróciła na wolność i zaczęła „stawać na nogi”. Udało się jej zdobyć jedną pracę, drugą, co pozwoliło już na wynajęcie skromnego pokoju, gdzie po pracy swój czas wolny kobieta przeznaczała na robótki ręczne. W tym czasie Kamila, już jako kilkuletnia dziewczynka zrozumiała, że musi zacząć zarabiać, aby móc ulżyć mamie. Jej pierwszą pracą w życiu było odrabianie lekcji innym dzieciakom w szkole, wtedy zrozumiała też, że musi się ciągle rozwijać, musi dążyć do tego by być jak najlepsza. Lata później dostała się na studia, tu znowu okazało się, że potrzeba Jej pieniędzy, niestety już samo odrabianie za kogoś pracy nie wystarczało. Więc postanowiła ze swoją koleżanką myć szyby samochodom na światłach, co okazało się kompletnym niewypałem, po całym dniu ciężkiej pracy nie zarobiły nic oprócz kilku złotych podarowanych przez obcego pana z litości. Następnie wpadła na pomysł by zacząć pracować w Oriflame, po pierwszej wypłacie, którą przyniósł Jej w tamtych czasach listonosz już wiedziała, że bycie przeciętnym handlowcem Jej nie wystarcza, że to nigdy nie spełni Jej oczekiwań, więc postanowiła dokształcać się na przeróżnych szkoleniach dotyczących sprzedaży bezpośredniej, sprzedaży sieciowej, marketingu itp. Kosztowało Ją to sporo wyrzeczeń, energii, czasu, zdrowia. Opowiadała o tym jak na co sobotnie szkolenie musiała jechać do miasta z trzema przesiadkami! Podróż zaczynała już pierwszym autobusem o godzinie szóstej rano. Niezależnie od pogody, stanu zdrowia czy chęci ukończyła kurs i potem kolejny i następny, co doprowadziło do tego, że znalazła się na liście najlepszych pracowników. Gdy zaczęła odnosić sukcesy usłyszała z ust osoby, która również pracowała z Nią w firmie „Kamila,Ty to jesteś szczęściara!”, na co Kamila słusznie odpowiedziała: “nie szczęściara, tylko ciężko zapracowałam na to, Ciebie nie było w autobusie o szóstej rano jadącej na szkolenie”.

Po rewelacyjnym wystąpieniu Kamili wiem, że jeżeli się chce to można wzbić się w przestworza będąc poniżej dna, i nigdy nie jest na to zbyt późno!

http://rowinskabusinesscoaching.com

Wystąpienie Jakuba Bączka było tak pozytywne i energiczne, że wszyscy śmiali się wniebogłosy, a na końcu w dodatku przytulali i to nie tylko przez dowcipy, które padały z ust Prelegenta! Jakub zaprezentował śmiechojogę, która jest wykorzystywana w terapii leczenia śmiechem. Jakub najpierw zaproponował aby zaśpiewać piosenkę pt. „Panie Janie”, ale nie w taki tradycyjny sposób lecz używając zamiast oryginalnych słów różnego rodzaju śmiechu. Czyli zamiast “Panie Janie, Panie Janie, rano wstań, rano wstań…“ itd. podstawiliśmy odgłosy śmiechu zamiast słów, brzmiało to mniej więcej tak tak:

ha ha ha ha, ha ha ha ha,/ zamiast Panie Janie, Panie Janie

ho ho ho, ho ho ho,/ zamiast Rano wstań, rano wstań

hi hi hi hi hi hi, hi hi hi hi hi hi,/ zamiast Wszystkie dzwony biją, wszystkie dzwony biją

he he he, he he he!/ zamiast Bim bam bom, bim bam bom!

Wiem, czyta się to niedorzecznie, ale gdy słyszysz kilka tysięcy chichoczących gardeł nie sposób nie poczuć się lepiej! Jeżeli kiedykolwiek będzie możliwość wybrać się na wystąpienie Kuby, zrób to bez wahania!No i pamiętaj, śmiech to zdrowie! To nie są puste słowa!

http://www.jakubbbaczek.pl

Kolejna prelegentka, Ewa Minge zaczęła opowieść o swoim marzeniu dziecięcym, a było nim szycie ubrań, jeszcze wtedy nie wiedziała, że marzy tak naprawdę o byciu projektantką. Zanim  to sobie uświadomiła i rozwinęła swoją markę, poznała dosadnie słowa “kocham Cię”, nie tylko jako wyznanie sobie miłości dwojga zakochanych w sobie osób, ale również uczucie od bliskich osób. Na początku Ewa opowiadała o tym jak bardzo zapalonym kibicem piłkarskim był Jej tato, i jak, ku Jej wielkiemu zdziwieniu, podczas bardzo ważnego finału piłki nożnej, zamiast oglądać mecz ukochanej drużyny, przyszedł do Niej do pokoju by przeczytać Jej książkę na dobranoc. Zdumiona Ewa, słysząc, że w telewizji jest transmisja meczu, zapytała Go wprost czemu nie ogląda tylko jest z Nią w pokoju, On odparł „bo Cię kocham”. Lata później gdy kobieta rozwijała przedsiębiorstwo, Jej babcia zajmowała się Jej dziećmi. Pewnego razu Ewa zapytała swoją babcię czy nie jest tym zmęczona, zatroskała się, że może babcia nie chce się już nimi zajmować. Co na to babcia? Odpowiedziała, że chce i robi to, bo Ją kocha. Na Ewę takie wychowanie miało tak ogromny wpływ, iż przeniosła to nie tylko na swoje dzieci, ale i na swoich pracowników, którzy bardzo pomogli Jej w czasie kryzysu małżeńskiego. Opowiadała również o swojej chorobie nowotworowej, o której nie mogła nikomu powiedzieć, gdyż było to na początku gdy wchodziła na rynki zagraniczne. Gdyby wyszło to na światło dzienne media plotkarskie w swoich artykułach uśmierciły by Ją, a jak wiadomo, ludzie niechętnie rozpoczynaliby wtedy z Nią jakiekolwiek interesy, więc to był dla Niej ogromnie trudny czas. Ewa opowiadała również co dla Niej w życiu jest najcenniejsze, czyli rodzina. I tak na przykład gdy rozstawała się ze swoim mężem zostawiła mu wszystko, zabrała tylko dzieci aby tylko móc uwolnić się od niego jak najszybciej. Powodem było to, że właśnie dzieci ogromnie się go bały.  Gdy pewnego razu Ewa odwiedziła swoją babcię zauważyła, że kilka przedmiotów znikło z Jej domu, gdy zapytała o to najpierw babcia odpowiedziała „wiesz wnuczuś, ja lubię czasem tak pohandlować”, jednak gdy kolejny raz była w odwiedzinach usłyszała już  przykrą prawdę: „wnuczuś, sprzedaję bo mi niestety nie starcza”. Od tego dnia Ewa postanowiła robić comiesięczne przelewy dla swojej babci, a gdy babcia zapytała Ją  czemu to robi, Ewa odpowiedziała „bo Cię kocham”.

Życiowe doświadczenie Ewy i droga, jaką przeszła zmotywowały Ją by pomagać. Nie tylko swojemu najbliższemu otoczeniu, ale i innym, dlatego założyła fundację „http://blackbutterflies.com/„, która wspiera ludzi przewlekle chorych.

http://www.evaminge.com/pl/

Wystąpienie Erica Thomasa była mocno motywujące, pełne energii. Eric wciąż powtarzał, że wszystko co robimy musimy robić z pasją, musimy wiedzieć czemu to robimy i dla kogo to robimy. Dodatkowo musimy to robić dając z siebie 120% swoich możliwości. Eric opowiedział bardzo krótką historię o tym jak wzbił się na wyższy poziom jako mówca motywacyjny. Otóż spotkał się z człowiekiem, który był jego mentorem i zapytał go wprost: „powiedz mi, jak to zrobić by nie być przeciętnym mówcą motywacyjnym?” Mentor zapytał: “ile bierzesz za wystąpienie?” Eric odparł, że 10 tyś dolarów. Mentor doradził Mu, aby brał minimum 20 tyś dolarów. Ot taka historia jak z przeciętnego mówcy stać się dwa razy lepszym. Historia dość komiczna, ale zdaje się, prawdziwa.

http://etinspires.com/

Przyznam bez cienia wątpliwości, że wystąpienie następnego mówcy – Andrzeja zrobiło na mnie największe wrażenie.

Andrzej Cichocki pracował kiedyś w korporacji na wysokim stanowisku, zarabiał tam duże pieniądze, ale wciąż czegoś w życiu Mu brakowało, postanowił więc rzucić tę pracę. Na chwilę obecną określa się  jako „life coach, menadżer, wykładowca, trener biznesu, w końcu kapelan, a przede wszystkim – człowiek.”

Po tym krótkim opisie Andrzeja, chcę przejść do historii, którą opowiedział. Któregoś dnia został zaproszony przez swojego przyjaciela na mszę, podczas której kazanie wygłosił pastor z Donbasu.Na tym kazaniu była mowa o świecie bez sierot. „O ile dobrze pamiętam – 10 tysięcy rodzin przypada na jedno osierocone dziecko”, pastor podał te dane i zapytał czy naprawdę w tak dużej liczbie rodzin nie ma miejsca na jedno dodatkowe miejsce dla dziecka?Andrzej uznał, że jest to znak od Boga, iż wraz z żoną powinni zaadoptować dziecko. Wrócił do domu, pomodlił się, w modlitwie poprosił Boga o potwierdzenie, o jakiś dodatkowy znak, że powinien to zrobić, potem położył się spać. Miał w nocy sen, że jest z żoną na porodówce, żona rodzi martwe dziecko, a wokoło niej biegają małe sieroty. Andrzej ten sen uznał za odpowiedź na pytanie. Jednak myśląc o tym, jadąc samochodem, powiedział w myślach „Boże! Daj mi jeszcze jeden znak!” i w tym momencie… zepsuł Mu się samochód.

W chwili wystąpienia Andrzej ze swoją żoną byli już w trakcie procesu adopcyjnego!

Ale wcześniej pisałem w zajawce o tej relacji, że podczas wystąpienia Andrzeja stało się coś niesamowitego…

Otóż gdy Andrzej przemawiał, pod scenę podeszła mała dziewczynka i wyciągnęła ręce by Ją podniósł, uczynił to i posadził na scenie, przemawiał dalej. Zaraz pod sceną zjawiło się kolejne dziecko, podniósł, posadził i tuż za nim kolejne, ciut większe, wyprostował się, zobaczył, że biegnie następne. On kontynuował swoją historię, co pół zdania podnosząc na scenę kolejne dzieci przybiegające z każdej strony sali! Myślę, że nie będzie kłamstwem jeżeli powiem, że przybiegło około czterdzieści dzieci, co wprowadziło publiczność w osłupienie. Pociekły łzy…  Czterdzieści znaków przybiegło do Niego by potwierdzić, że to co robi jest słuszne.

Kieruj się sercem, nie rozumem, bo są takie rzeczy, których rozum nie zrozumie!

https://cichockiandrzej.pl/

Na sam koniec pojawiła się wisienka na torcie 😃

Jeżeli nigdy o nim nie słyszałeś/aś to pragnę Ci spiesznie wyjaśnić iż jest to człowiek “bez rąk, bez nóg, bez ograniczeń”. Pełen charyzmy i optymizmu!A dla osób, które znają Nika Vujicica napiszę tylko tyle: jeżeli kiedykolwiek zamarzyłeś/aś by zobaczyć Go na żywo, spraw za wszelką cenę by się to marzenie ziściło, gdyż żadne słowa mówione czy też pisane nie są w stanie oddać Jego wystąpienia! Ja bardzo dawno temu po przeczytaniu jego pierwszej książki “Bez rąk, bez nóg, bez ograniczeń” postanowiłem, że muszę zobaczyć Go na żywo, marzenie spełniło się prędzej niż myślałem! Było warto!

http://www.nickvujicic.com/

Już za rok odbędzie się „życie bez ograniczeń 3” (tym razem w Warszawie). Nie wahaj się wziąć udział. Nie pożałujesz! Bilety znajdziesz tutaj http://www.zyciebezograniczen.pl/promo/

Podczas pisania tej relacji dołożyłem wszelkich starań by przekazać Ci w sposób skondensowany kilkugodzinne show, wszystko zostało przelane prosto z głowy bez żadnych notatek (miałbym z tym fizyczną trudność podczas wydarzenia). Niestety wynika stąd, że niektóre rzeczy z poszczególnych wystąpień zostały pominięte, wiedz, że nie zostało spowodowane to moją złą wolą! :)

 

Reklamy

2 Comments

Add yours →

  1. Jedyne ograniczenia jakie mamy to nasze własne. :) Grunt to się przełamać i ruszyć dalej.

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: