Jak zostałem szefem restauracji

Cześć!

Dzisiaj chcę Ci opowiedzieć w jaki sposób można szybko zostać szefem restauracji. Ostrzegam, nie będzie to poradnik biznesowy, zachęcam jednak do przeczytania do końca :)

Niedzielne czerwcowe popołudnie, obiad z sympatią poza domem.

Jemy spokojnie, nagle dobiega nas dziwny dźwięk wydawany przez jednego z gości restauracji, coś w rodzaju kaszlu, ale był to specyficzny kaszel, bardzo niepokojący.

Reszta gości na chwilę zamilkła odrywając się od konsumpcji, na twarzach wielu z nich malowało się oburzenie.

Jednak kiedy kaszlący (dławiący się?) mężczyzna gwałtownie oderwał się od stolika i wybiegł do łazienki, wszystko wróciło do normy. Każdy wrócił do zajadania się, bo przecież jedzenie stygnie, nikogo nic więcej nie obchodziło.

Ja jednak mam nieco inne podejście, może dlatego, że czasami sam mam problemy z przełykaniem i wiem co to znaczy zadławić się jedzeniem, i jak poważne może to być w skutkach.

Dlatego też mówię “Dominiko, daj mi dłoń na joystick (tak, potrzebuję w tym pomocy), sprawdzę czy wszystko w porządku”. Popędziłem co sił w kołach czując na plecach pytający wzrok innych „gdzie idioto pędzisz”?

Dotarłem, zapytałem przez drzwi czy wszystko w porządku, po trzecim pytaniu mężczyzna wychylił głowę i na szczęście odpowiedział, że tak. Ufff, naprawdę ulżyło mi na sercu!

Po powrocie do stolika zaczęliśmy zastanawiać się czy ktoś w ogóle by zareagował i kiedy. Gdyby jednak było to zadławienie, czy ktoś potrafiłby udzielić pomocy? Czy personel w takich miejscach jest odpowiednio przeszkolony? Czy nie powinny wisieć na ścianach tablice z instrukcjami pierwszej pomocy i czy na kursach pierwszej pomocy uczą jak ratować kogoś w takiej sytuacji? Pytania się mnożyły, dotarło do nas, że o takich sprawach nie myśli się na co dzień, a powinno.

Podczas tych rozważań podszedł do nas ten mężczyzna i zapytał czy jestem szefem tej restauracji. Odparłem zgodnie z prawdą, że nie. „To może managerem?” – też nie :) Mężczyzna dalej: „Aha, zmyliło mnie bo ma Pan koszulę ubraną i tak się Pan zainteresował” (wiem, że źle wyglądam w koszuli ;p ale wolę źle wyglądać w koszuli niż źle wyglądać w bluzie dresowej 😃) Mężczyzna kontynuował: “Aha, czyli jest Pan po prostu życzliwym gościem restauracji?” – Tak, chciałem się upewnić czy wszystko u Pana dobrze. Podziękował, wyjaśnił problem, a w nas narodziły się kolejne pytania mianowicie w jakim świecie my żyjemy, że zwykłe zainteresowanie innym człowiekiem jest takim niecodziennym, nietypowym zachowaniem (powiedziałbym, że czasami wzbudza to nawet podejrzenia). Troszczymy się o lajki na FB, o to by kwiatki podlać, o czyste okna by sąsiedzi źle o nas nie mówili. Troszczymy się o cały ogrom bzdur, a mijamy ludzi w potrzebie udając, że nie widzimy, usprawiedliwiając się, że nie wtrącamy się, bo nie potrzebujemy kłopotu.

Nie wiem jak Ty, ale ja, gdyby ten facet umarł w łazience kilka metrów ode mnie, a ja miałbym świadomość, że nie chciało mi się dupy ruszyć od stolika, to nie zasnąłbym już nigdy bez wyrzutów sumienia. Oczywiste jest, że nie każdego da się uratować chociażby człowiek chciał życie swoje oddać, ale próbując zwiększasz każdemu o 100% szansę!

Dbajmy o siebie wzajemnie!

Reklamy

One Comment

Add yours →

  1. Jeśli chodzi o ratowanie życia to można nie wiedzieć jak komuś udzielić pomocy, ale numer na pogotowie każdy powinien znać, a pomocą też jest wezwanie karetki. :) Brawo dla Ciebie, spełniłeś dobry uczynek. :)

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: