Z przymierzalni damskiej

Cześć!

Dla części z Was będzie to pewnie nie lada zaskoczenie, ale uwielbiam chodzić z moją Sympatią na zakupy (Serio, to nie jest żart!) I o ile łatwe jest doradzanie, to z rozradzeniem bywają istne schody. Panowie, na pewno znacie to uczucie gdy ona ma to już w ręku (co Wam niekoniecznie się podoba) i żadne racjonalne argumenty nie trafiają, żadne prośby, jak kobieta się uprze to amen, pozostaje modlitwa :)

Jako częsty bywalec damskich przymierzalni, zaobserwowałem jakie my – mężczyźni kierujemy do naszych partnerek komunikaty. My – królowie holu zapatrzeni w komórki do swych królewien w ciasnych, gorących kabinach:

Kochanie, dobrze wyglądasz.
Nie, nie pogrubia Cię.
Na pewno Cię nie pogrubia.
Nie masz dużej pupy.
Obróć się.
OK! Ale to tylko na wyjścia ze mną!:)
Tego nawet nie mierz.
Ubierz  jeszcze buty.
Wyglądasz ok, ale w tamtym Ci znacznie lepiej.
To  Cię pogrubia.
Serio Ci to potrzebne?
Fuj.
Przynieść Ci większe?
Założę się, że nie będziesz w tym chodzić.

…i tak dalej.

A one biedne, ugrzane w tych ciasnych, gorących kabinach znoszą to wszystko cierpliwie, bo chcą się właśnie nam podobać – królom holu zapatrzonym w komórki, sennym, znudzonym mopsom. Panowie, taka prawda, często tak wyglądamy, tak się zachowujemy :)

Ale zdarzają się też zgoła inne dialogi:

I teraz taka sytuacja w jednej z damskich przymierzalni w pewne majowe niedzielne popołudnie: On król przegląda komóreczkę, Ona królowa przebiera sukieneczkę. Muzyczka basikiem z głośników nad głowami dyskretnie bumcy bumcy umcy umcy, że aż skupić się nie można, ów kawaler zadaje pytanie sennym, znudzonym głosem podczas przewijania kolejnego ekranu Facebooka: „Jedziemy dziś do Twojej mamusi na obiad, tak? Co nam mamusia dziś ugotuje, kota jakiegoś?” Nagle zza parawanu jak nie ryknie! “Ja Twojej matki też nienawidzę, a nie wyrażam się o niej w taki sposób!” Kotara opadła, aż się zakurzyło. Po zakupach. Pozostaje pytanie, czy była to strategia królewicza w sytuacji gdy nie podobał mu się strój wybranki? Nie mam pojęcia, ale wiem jedno, Mama mojej Sympatii na szczęście gotuje świetnie!:)

Do innych komiczno-tragicznych sytuacji dochodzi wtedy, gdy na scenę przymierzalni wchodzą „przyjaciółki”. Niejednokrotnie miałem okazję obserwować jak jedna drugiej doradza lub odradza. I teraz jeżeli jesteś kobietą, przeczytaj to uważnie i zastanów się, ile razy Ty tak postąpiłaś lub ile razy postąpiono tak wobec Ciebie. A jeżeli jesteś mężczyzną czytaj jeszcze uważniej, bo być może Twoja partnerka ma taką “przyjaciółkę”, która podobnie się zachowuje, i  może dlatego Twoja dziewczyna nie ubiera się tak, że Ci się podoba.

Nie wiem dlaczego tak jest, ale przeważnie gdy jedna z kobiet przymierza coś w czym wygląda mega fatalnie, co podkreśla jej wszystkie możliwe mankamenty, to jej “przyjaciółka”  swoim rzekomo podekscytowanym głosem mówi coś w stylu “ojej, jak ci ładnie! Musisz to kupić!  Wyglądasz zupełnie inaczej!” Z kolei gdy przymierza coś odpowiedniego dla swojej urody i figury, to słyszy odwrotny, zniechęcający komentarz – “Nieeee, odpada. Zresztą, masz już podobną.”

Wówczas ja, widząc to i słysząc, mam ochotę wyrazić na głos  swoje własne zdanie lecz zawsze odzywa się rozsądek i ostatecznie wybieram stulenie dzioba niż podkopanie owej „przyjaźni”, ale obiecuję sobie, że kiedyś się odezwę! :)

Tylko kurde, może ja się nie znam na estetyce? A nie! Właśnie się znam, jakby nie patrzeć moja Sympatia zawsze wygląda świetnie! :D

Do podobnych sytuacji dochodzi także poza sklepową przymierzalnią, również zdarzyło mi się być ich świadkiem. Wyobraźcie sobie dziewczynę z wagą, która dość solidnie wybiega ponad wszelkie standardy. (Wiem, według części z Was wygląd się nie liczy, ale akurat tutaj jest on naprawdę ważny). Ubrana w mini, bardzo krótkie mini i to nie żadna “mała czarna”, lecz różowo-zielona, rozkloszowana, ze wstawkami tiulu(!) Na każde zdrowe oko wyglądało to wszystko źle. (Podobno “o gustach się nie dyskutuje”, ale według mnie jest to slogan ludzi, którzy nie mają nic do powiedzenia w żadnym temacie). I tu znów na scenę weszły “przyjaciółki” – “Jak Ty lekko wyglądasz (sic!), świetna! Gdzie kupiłaś? Idealnie do Ciebie pasuje!”<facepalm>

Moi Drodzy, żeby do takich przykrych sytuacji nie dochodziło namawiam Was do szczerości, do konstruktywnej krytyki w każdej dziedzinie, nawet zakupów. Jednak nigdy nie krytykujcie w sposób: “nie podoba mi się i chuj”, ale argumentujcie, podpowiadajcie, doradzajcie, wskazujcie alternatywę! Jednocześnie namawiam do wyrażania krytyki w formie “kanapki”. Znacie tę metodę? (Kłania się neurolingwistyka – autor Andrzej Batko, nieżyjący mistrz w tej dziedzinie. Gorąco zachęcam do zapoznania się z jego książkami, na początek “Haker umysłów”) Komentarz w formie “kanapki” ma ściśle sprecyzowaną strukturę: 1) pozytywne sformułowanie, 2) negacja, 3) ponowne pozytywne sformułowanie. A teraz prosty przykład zastosowania metody: “Cześć! Świetnie wyglądasz! Pomimo że, jak widać, dawno nie byłeś/aś u fryzjera, to bardzo podoba mi się Twój styl :)” Znacznie lepiej niż “ale masz okropne włosy”, prawda?

Na koniec kilka dodatkowych wskazówek.

Rada dla Panów. Powinniśmy być z naszymi Paniami na dobre i złe. Zatem czy nam się to podoba czy nie, winni jesteśmy być z nimi w przymierzalni, doradzać, rozradzać i wspierać zamiast niecierpliwić się stojąc przed sklepem (i pamiętajcie! Bez żartów z obiadów mamusi :P)

Rada dla Pań. Szanowne przyjaciółki, nie róbcie sobie świństw! Nie doradzajcie źle, bądźcie wobec siebie szczere, a będzie to z korzyścią dla wszystkich.

A ja już nie mogę doczekać się kolejnych zakupów! :)

Reklamy

5 Comments

Add yours →

  1. Jak ja się ciesze, że u mnie zakupy polegają na „o, podoba mi się, biore”, a nie na mierzeniu. :P

    Polubione przez 1 osoba

  2. Dlaczego sprowadzasz całą kwestie do tego, ze kobieta chce i ma się ubierać tak by podobać się mężczyźnie? Całkowicie nie zgadzam się z tym założeniem. Mamy się podobać sobie.

    Lubię to

    • Ciastek możesz napisać o tym na swoim blogu, pozdrawiam

      Lubię to

      • Nie prowadzę bloga. Chcę tylko zwrócić uwagę, że cały świat nie kręci się wokół Was, Panowie. Ciekawi mnie skąd się wzięło takie przekonanie, że kobiety ubierają się ładnie dla mężczyzn, bo słyszałam to niedawno parokrotnie. Szkoda, że mężczyźni tak łatwo i chętnie oceniają strój dziewczyn (często nie mając o stylu za bardzo pojęcia), a sami nie przykładają uwagi do estetyki swojego własnego ubioru (stare dziurawe koszulki, łączenie niepasujących deseni, noszenie pogniecionych ubrań itp).
        Pozdrawiam

        Lubię to

      • Ciastek, ja nie wiem z jakimi mężczyznami masz do czynienia, ale polecam Ci ich edukować :) Masz rację, że każdy powinien podobać się przede wszystkim samemu sobie, ale miło jest podobać się również innym np. swoim partnerom/kom ;)

        Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: